W każdym z nas są dwa wilki
Mówię szybciej niż kontroluję mowę która jest dla mnie odrębnym procesem- równoległym do innych istniejących w ludzkim ego. I już w trakcie kiedy zlecenie zostaje wysłane do aparatu mowy, to pozostałe dopiero rozpoczynają wysyłać swoje impulsy. Zanim rozpocznie się interpretacja moich własnych słów, to zdanie jest już w połowie wypowiedziane.
Kiedy podnosi się czerwona flaga, zdanie już jest skończone.
Kiedy wysyłam sygnał ABORT, w pokoju panuje już cisza.
Nie raz wpadłem przez to w błoto, ale biorę za to odpowiedzialność. Nie zawsze umiem je naprawić, coraz rzadziej chcę bo ileż to razy sama próba naprawienia błędu kończyła się otwarciem puszki pandory. Rozumiem że to błędy, i gdybym mógł to cofnąłbym każdy jeden z nich. Ale zrozumiałem też, że gdybym nie popełnich tych błędów, to popełniłbym inne - o których istnieniu prawdopodobnie nie mam nawet pojęcia. Czy lepsze, czy gorsze?
Kontakt z człowiekiem ujawnia różnicę - inny zestaw doświadczeń, umiejętności, wartości. Kierunek (lepszy/gorszy) to nałożona metryka, nie cecha obserwacji. Różnych metryk można nałożyć wiele i dadzą sprzeczne rankingi tej samej pary osób - co sugeruje, że „lepszy/gorszy" jest artefaktem narzędzia, nie rzeczywistości.
Głowa gra u siebie i sama sędziuje, to nie jest równa gra. A najgorsze jest to, że sama broni się przed tym co tą pętlę przerwie.
Hamuję się bo boję się być zauważonym. Być może to lęk przed tym że powiem coś za szybko, ale może lęk przed tym co powie obraz osób które mnie skrzywdziły, ponownie odtworzony przez moją własną wyobraźnię. Ale coraz częściej zaczynam zauważać, że to lęk przed byciem zignorowanym. Wypowiedzeniem się w sposób klarowny i ustrukturyzowany, ale nie zostaniem zrozumianym przez to, że ludzie w koło są tak przebodźćowani, i tak zmęczeni, że mimo że słuchają - to przeprocesować tego co słyszą nie mogą - ze zwykłego braku zasobów aby zrozumieć. A ja odbieram je wszystkie identycznie.
Przestałem o sobie mówić że jestem zajebisty. Co było tylko założeniem maski, wymuszone przez "przyjaciół" którzy nie potrafili zaakceptować mnie takim jakim jestem. Kiedy cały świat krzyczał mi że to ja mam rację, to ja wierzyłem tylko im. A nie ma nic złego w myśleniu o sobie dobrze, problemem jest uznanie siebie za skończone dzieło. A jakże prymitywnym byłoby tak binarne myślenie w kategoriach TODO / DONE. I jakże małą półkę z książkami musi być człowiek, dla którego "zajebisty" jest najmocniejszą superlatywą.
Alfa i Omega
Kłamstwo i szczerość
Lęk i odwaga
Budowniczy i psuja
Położna i patolog
Rodzic i dziecko
Oya i Ko
AI jest uśrednieniem nas wszystkich. (medianą?). A kiedy wszyscy myślą tak samo, to nie myśli nikt. A moja hipoteza to że nasza ludzkość to to, co nas od tej płaszczyzny oddala i wyróżnia. I praca z AI, pozwoliła mi zauważyć że tłumienie sprawczości było błędem.
Ten naprawiam.
Post co tydzień w piątek 16:20, będzie o filozofii zarządzania technologią przez pryzmat małych i średnich przedsiębiorstw.
Uważałem że jestem brzydki w środku. Więc się hamowałem.
Zacząłem od szeptu, potem mówiłem, teraz będę krzyczał.